Godzina rozmowy o retencji, w której słowo retencja nie pada ani razu

· Jędrzej Przeździęk

Słuchałem odcinka podcastu Grow Sale Automate, w którym gościem był Aleksander Woś, dyrektor e-commerce w OSHEE. Na osiemnastej minucie złapałem się na jednej myśli: mówią o retencji od samego początku, a słowo retencja jeszcze nie padło. Dosłuchałem do końca. Nie padło ani razu.

I to jest najlepsza rekomendacja tej rozmowy. Praktyk, który opisuje swoją codzienność, nie potrzebuje nazw. Nazwy są potrzebne dopiero temu, kto chce te działania uporządkować i powtórzyć u siebie.

Matematyka, która nie zostawia wyboru

Woś mówi wprost: koszt kliknięcia rośnie mu rok do roku o kilkanaście do 30 procent. Ten sam budżet kupuje coraz mniej. Kiedyś dołożenie 30 procent budżetu dawało zbliżony wzrost sprzedaży, dziś daje 5 do 10 procent. I dodaje zdanie, pod którym się podpisuję: jeśli firma obetnie koszty pozyskania tu i teraz, za trzy lata obudzi się w czarnej dziurze. Akwizycja jest niezbędna, ale przestała wystarczać. Pozyskanie klienta drożeje szybciej niż rośnie przychód z niego, więc pytanie brzmi: co zrobić, żeby klient, za którego już zapłaciłeś, wrócił.

Remarketing w rytmie zużycia, czyli T2SP bez nazwy

Napój to podręcznikowy produkt cykliczny: kupujesz, zużywasz, kupujesz znów. Woś opisuje klienta, który zamawia 30 napojów co dwa do trzech tygodni, i wyciąga z tego prosty wniosek: po dwóch tygodniach warto się do niego odezwać. Zamiast jednej grupy remarketingowej na 180 czy 360 dni buduje grupy dwutygodniowe, trzytygodniowe i czterotygodniowe, każdą z innym komunikatem.

To jest dokładnie T2SP, czas między pierwszym a drugim zakupem. Znasz średni rytm swojej kategorii, więc wiesz, kiedy klient powinien wrócić, i tam kierujesz komunikację. Na początku okresu mniej, im bliżej kolejnego zakupu, tym więcej. Nikt w tej rozmowie nie użył skrótu T2SP. Nie musiał. Rytm zużycia produktu narzucił rozwiązanie sam.

Lojalność wierna cenie

Padło tam też zdanie warte zapamiętania. Woś mówi, że lojalność klienta trwa dotąd, aż znajdzie ten sam produkt taniej. Brzmi cynicznie, ale opisuje konkretny typ kupującego: tego, którego przyciągnęła cena. OSHEE jako sklep producenta nie sprzedaje najtaniej i akceptuje, że część klientów odpłynie do promocji. Zostają ci, którzy cenią pełną półkę, dostępność dużych ilości i wygodę. To świadomy wybór odpowiedniego klienta, nie walka o każdego, kto raz kliknął.


Framework nie wymyśla zasad. Nazywa te, do których dobrzy praktycy dochodzą sami. Jeśli godzinna rozmowa o e-commerce jest w całości o retencji, choć nikt nie wypowiada tego słowa, to znaczy, że opisuje rzeczywistość, nie teorię.

Notatki na podstawie odcinka podcastu Grow Sale Automate z Aleksandrem Wosiem, dyrektorem e-commerce w OSHEE. Posłuchasz go tutaj. Przytoczone liczby to deklaracje z rozmowy, nie dane z raportów. Interpretacja jest moja.

NAJNOWSZE

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

Strategia

Tylko 8 procent marek daje rabat, żeby nagrodzić lojalność

Badanie 150 europejskich marek pokazuje, czym naprawdę jest rabat w e-commerce. Plus liczba, która podważa sens komunikatów o kończących się zapasach.

today
perm_identity Jędrzej Przeździęk
Strategia

Lojalni płacą pełną cenę. Odchodzący dostają promocję

Kampania ratunkowa nagradza groźbę odejścia, nie korzystanie z produktu. Trzy nagrody, które działają odwrotnie: gest, dostęp i wiedza tylko dla stałych.

today
perm_identity Jędrzej Przeździęk
Strategia

533 sklepy zbadane od zewnątrz. Retencja zaczyna się tam, gdzie audyt nie sięga

Kaman Marketing zbadał 533 polskie sklepy według 94 kryteriów. Co z tego audytu warto wdrożyć od razu, a czego nie da się zmierzyć z zewnątrz.

today
perm_identity Jędrzej Przeździęk
O Autorze
Jędrzej Przeździęk

Pomagam e-commerce zarabiać więcej z każdego klienta.

Od ponad 10 lat układam sklepy tak, by klient wracał, dziś jako CMO w OpenGift.pl, wcześniej w Primagran i Paxit. Twórca frameworku Fundamenty Retencji i host podcastu Buduj Ecommerce.

Zdjęcie autora Jędrzej Przeździęk
Ładowanie...
Powrót do góry