Dostałem 10% rabatu i nigdy nie wróciłem

· Jędrzej Przeździęk

Kiedy pada słowo retencja, większość firm myśli o tym samym: program lojalnościowy, punkty, aplikacja, karta z pieczątkami. To pierwszy odruch i jednocześnie najczęstszy błąd. Lojalizacja jest ostatnim, szóstym poziomem piramidy, a nie pierwszym. Wdrożona bez fundamentów pod spodem, nagradza klienta, który i tak by nie wrócił.

Opowiem to na przykładzie, który podaję od lat, bo świetnie pokazuje, na czym polega pomyłka.

Rabat, który jest oddaną marżą

Wyobraź sobie, że kupuję prezent u znanego jubilera. Stoję już w kolejce do kasy, decyzję podjąłem, płacę. I wtedy pani przy kasie mówi: gdyby zainstalował pan aplikację, ma pan 10% taniej.

Zatrzymajmy się na chwilę. Komu ten sklep właśnie oddał te 10%? Dokładnie ze swojego zysku. Koszty się nie zmieniły, panie przy kasie dalej tam były, złoto kupione za tyle, ile kupione, lokal ten sam. Decyzję o zakupie już podjąłem, więc rabat niczego nie skonwertował. Sklep po prostu oddał 10% marży za to, że zainstaluję aplikację.

W imię czego? W imię retencji. Tylko że ja chodzę do jubilera może raz w roku, na prezent. Jestem klientem, którego nie da się zlojalizować, bo nie mam potrzeby wracać. Aplikację odinstalowałem przy pierwszym powiadomieniu push, bo mnie irytowało. Sklep stracił 10%, pewnie jeszcze dał komuś premię za kolejną instalację aplikacji, bo to był czyjś wskaźnik, i nie zyskał nic. Nie byłem odpowiednim klientem. Żaden program tego nie zmienił.

To jest istota szóstego poziomu. Program lojalnościowy nie tworzy lojalności. Wzmacnia tę, którą już masz. Jeśli pod spodem nie ma powodu do powrotu, punkty go nie stworzą.

Sam zbieram punkty, których nigdy nie użyłem

Druga strona tej samej monety. Sam zbieram punkty w aplikacji Żabki. Nigdy ich nie użyłem, ale daję skanować kod, bo liczy się promocja. To nie jest lojalność, to przyzwyczajenie do rabatu.

I tak działa większość programów. Klient kupuje wtedy, gdy jest okazja. Punkty zbiera przy okazji, nie dla nich samych. Gdyby jutro wyłączyć punkty i rabaty, czy ten klient wróciłby mimo to? Jeśli nie, problem nie leży w programie. Leży niżej, na którymś z fundamentów: w produkcie, w obsłudze, w braku powodu do powrotu. Program tylko maskuje, że tego powodu nie ma.

Te same 10%, ale na drugi zakup

Wróćmy do jubilera. Ten sam rabat dało się wykorzystać mądrzej. Wystarczyło, żeby pani przy kasie zapytała: czy chciałby pan 10% na następne zakupy? Proszę podać maila, wyślę kod.

Zobacz, co się wtedy dzieje. Nie oddajesz marży na transakcji, która i tak była przesądzona. Masz maila, czyli realny kontakt. A w głowie klienta uruchamiasz efekt straty: ma kod, ma 10%, i za trzy miesiące przypominasz, że zaraz wygaśnie. Strata działa na nas mocniej niż zysk, więc klient zaczyna szukać okazji, żeby ten kod wykorzystać. A okazja się znajdzie, akurat ktoś ma imieniny, akurat zbliża się rocznica.

To samo robi IKEA, dając kupon za każde wydane 50 zł na następne zakupy. Wracasz po niego, ale nie wydajesz tych 50 zł, tylko przechodzisz każdą alejkę i zostawiasz znacznie więcej, bo skoro już tu jesteś, to zobaczysz, co jeszcze mają. Rabat przestaje być oddaną marżą, staje się mechanizmem, który projektuje kolejny zakup.

Pierwszy zakup to przypadek, drugi to wybór

I tu jest sedno całego poziomu. Pierwszy zakup w danym sklepie to często przypadek: trafiłeś z reklamy, ktoś polecił, była promocja. Dopiero drugi zakup to wybór. Wtedy klient mówi sobie „tam kupuję", wtedy marka się zakorzenia. Nie powiesz po jednej wizycie, że lubisz Biedronkę. Powiesz po którejś z kolei.

Dlatego cała energia powinna iść w domknięcie drugiego zakupu, a nie w rozdawanie punktów przy pierwszym. Lojalizacja ma sens dopiero wtedy, gdy klient już wraca, bo wtedy program wzmacnia istniejący nawyk. Wdrożona przedwcześnie, dopłaca tylko do sprzedaży, która i tak by nastąpiła.

Nie zaczynaj od lojalizacji. Zacznij od fundamentów. Jeśli klient nie chce wracać, nie naprawisz tego żadnym programem.


Program lojalnościowy nie tworzy lojalności, tylko wzmacnia tę, którą już masz. Najpierw fundamenty, dopiero potem punkty.

Poziom 6

Lojalizacja

Lojalizacja to narzędzia zamieniające zakupy w nawyk: punkty, aplikacje, karty. Wzmacniają fundamenty, ale nigdy ich nie zastąpią. To ostatni poziom piramidy, a większość firm zaczyna właśnie od niego, i to jest błąd.

Najpierw fundamenty, potem punkty.

Zadaj sobie pytanie: gdybyś jutro wyłączył punkty i rabaty, czy klient wróciłby mimo to.

Dowiedz się więcej
NAJNOWSZE

Zobacz wpisy z tego poziomu

Poziom 6 - Lojalizacja

92% programów lojalnościowych jest martwych. Oto dlaczego

Raport branży lojalnościowej przyznaje, że 92% relacji w programach jest martwych. Pokazuję, czemu to nie wina mechaniki, tylko braku fundamentów, i co z tego wynika dla Twojego sklepu.

today
perm_identity Jędrzej Przeździęk
Poziom 6 - Lojalizacja

Poradniki o retencji zaczynają od końca

Wpisujesz „jak zwiększyć retencję" i dostajesz tę samą listę taktyk: punkty, program, SMS, ratowanie koszyka. Każda z góry piramidy. Pokazuję, dlaczego ta kolejność jest odwrócona i od czego naprawdę zaczyna się powrót klienta.

today
perm_identity Jędrzej Przeździęk
O Autorze
Jędrzej Przeździęk

Pomagam e-commerce zarabiać więcej z każdego klienta.

Od ponad 10 lat układam sklepy tak, by klient wracał, dziś jako CMO w OpenGift.pl, wcześniej w Primagran i Paxit. Twórca frameworku Fundamenty Retencji i host podcastu Buduj Ecommerce.

Zdjęcie autora Jędrzej Przeździęk
Ładowanie...
Powrót do góry