Prezent na urodziny to standard. Na rocznicę pierwszego zakupu nie robi tego prawie nikt

· Jędrzej Przeździęk

Prezent na urodziny klienta to dziś standard, więc nie robi wrażenia. Prezent na pierwszą rocznicę pierwszego zakupu? Tego prawie nikt nie robi, a data leży w Twojej bazie i nie musiałeś o nią prosić.

Data, którą już masz

Programy lojalnościowe od lat proszą klientów o datę urodzenia, żeby wysłać kupon w urodziny. Klienci to rozumieją, więc rabat urodzinowy przestał być gestem, a stał się elementem cennika. Do tego trzeba go najpierw wyprosić, zwykle w zamian za punkty albo zniżkę.

Rocznica pierwszego zakupu nie wymaga niczego. Ta data zapisała się sama w momencie, gdy klient kliknął „zamawiam", i jest w Twoim systemie od pierwszego dnia. Nie musisz jej zdobywać, nie musisz za nią płacić i nikt inny w Twojej kategorii jej nie używa.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego ta data jest lepsza od urodzin: mówi o Waszej relacji, a nie o kliencie. Wiadomość „rok temu kupiłeś u nas pierwszy raz" jest osobista bez wchodzenia w prywatność.

Dlaczego rocznica trafia w dobry moment

W większości kategorii rok po pierwszym zakupie to moment, w którym klient już o Tobie nie pamięta. Kupił, produkt działa, mail poszedł do archiwum. Konkurencja w tym czasie wysłała mu kilkadziesiąt reklam.

Jeśli Twoje T2SP jest krótsze niż rok, rocznica trafia do tych klientów, którzy wypadli z rytmu, czyli do najcenniejszej grupy do odzyskania. Jeśli dłuższe, jak w kategoriach kupowanych raz na kilka lat, rocznica jest jedynym naturalnym pretekstem do kontaktu, który nie jest wciskaniem czegokolwiek.

I rzecz najważniejsza, czyli różnica między Gestem a promocją: w tej wiadomości nie ma kodu rabatowego. Gest, do którego dołączasz zniżkę, przestaje być gestem i staje się kampanią z ładnym pretekstem. Klient to wychwytuje natychmiast.

Co właściwie wysłać

Zasada jest jedna: liczy się nie wartość dodatku, tylko sygnał, że ktoś pomyślał. Prezent nie musi być drogi ani nawet materialny.

Najprostsza wersja to ręcznie podpisana kartka z jednym zdaniem: rok temu złożyłeś u nas pierwsze zamówienie, dziękujemy. Wersja rozbudowana to drobny przedmiot dobrany do tego, co klient kupił: skarpetki do biegania dla kogoś, kto kupił buty biegowe, próbka nowego produktu z Twojej oferty, coś, co ułatwia korzystanie z tego, co już ma.

Trzecia droga to przedmiot z Twoim logo i tu muszę zaznaczyć rzecz oczywistą: pracuję w OpenGift.pl, czyli w firmie, która takie rzeczy produkuje, więc mam w tym interes. Dlatego powiem też, kiedy to nie działa. Gadżet, którego klient nie użyje, nie jest gestem, tylko odpadem z Twoim logo, i pamięta się go gorzej niż brak prezentu. Długopis, który po tygodniu ląduje w szufladzie, nie zbuduje niczego.

Działa dokładnie odwrotna logika: przedmiot, który klient realnie używa, przypomina o marce codziennie przez lata. Dobry kubek stoi na biurku, dobra torba jeździ na zakupy, dobry notes leży obok laptopa. To jest jedyny nośnik reklamy, za który płacisz raz, a klient sam decyduje, że chce go widzieć. Warunek jest jeden: jakość musi być taka, żeby chciał go używać, bo tani gadżet mówi o Twojej marce dokładnie to, co o niej myśli klient przy rozpakowaniu.

Jak to zmierzyć

Gest bez pomiaru zamienia się w koszt, którego nikt nie umie obronić na kolejnym budżecie. Zaplanuj pomiar zanim wyślesz cokolwiek, bo po fakcie nie da się go odtworzyć.

Najprościej: wybierz losowo część klientów z danego miesiąca, wyślij im gest, a resztę zostaw jako grupę porównawczą. Po trzech, sześciu miesiącach zestaw powracalność i T2SP obu grup. Jeśli grupa z gestem wraca częściej albo szybciej, wiesz, ile jest wart, i możesz go skalować.

Jest jeszcze jeden sygnał, niemierzalny w arkuszu, ale najlepszy z możliwych: klient odzywa się sam, tylko po to, żeby podziękować. Bez reklamacji, bez pytania. To znaczy, że Gest zadziałał.

Zanim wyślesz pierwszą paczkę

Dwa zastrzeżenia. Pierwsze: gest wysłany komuś, kogo zawiodłeś produktem albo obsługą, ginie. Kartka z podziękowaniem po miesiącu walki o zwrot brzmi jak kpina, więc najpierw sprawdź, czy fundamenty niżej trzymają.

Drugie: nie rób z tego automatu bez wyjątków. Klient, który w międzyczasie zgłosił reklamację albo nie odebrał przesyłki, nie powinien dostać wiadomości „świętujemy rok naszej współpracy".


Rocznicę pierwszego zakupu masz w bazie od dnia transakcji. Konkurencja jej nie używa, a klient nie spodziewa się jej nawet po Tobie. Dlatego to działa.

Ujawnienie: pracuję jako CMO w OpenGift.pl, firmie zajmującej się prezentami firmowymi. Fragment o przedmiotach z logo pisałem z tej perspektywy, wraz z zastrzeżeniami, kiedy takie rozwiązanie nie ma sensu.

Poziom 5

Gest

Gest to niespodziewany dodatek ponad obietnicę, bez okazji i bez rabatu. Dobra obsługa to dziś norma, więc pamięć buduje dopiero to, czego klient się nie spodziewał. Gest nie musi być drogi, musi być nieoczekiwany.

Zrób coś, czego nie musiałeś.

To najtańsza forma polecenia, jakiej nie kupisz za budżet reklamowy.

Dowiedz się więcej
NAJNOWSZE

Zobacz wpisy z tego poziomu

Poziom 5 - Gest

Najlepsze decyzje dla retencji nie zawsze mieszczą się w KPI

Artykuł gościnny Marty Chyłek o tym, dlaczego poprawna obsługa nie buduje retencji i jak drobne gesty spoza procedur decydują o tym, co klient zapamięta.

today
perm_identity Marta Chyłek
Poziom 5 - Gest

Czego nie musiał zrobić, a zrobił. Gest, który zmienia jedynkę w pamięć

Klient wystawił jedynkę, a firma wysłała mu słodycze. Pokazuję na przykładzie OpenGift.pl, dlaczego gest działa tylko wtedy, gdy stoi na wysłuchaniu i naprawie, a nie zamiast nich.

today
perm_identity Jędrzej Przeździęk
O Autorze
Jędrzej Przeździęk

Pomagam e-commerce zarabiać więcej z każdego klienta.

Od ponad 10 lat układam sklepy tak, by klient wracał, dziś jako CMO w OpenGift.pl, wcześniej w Primagran i Paxit. Twórca frameworku Fundamenty Retencji i host podcastu Buduj Ecommerce.

Zdjęcie autora Jędrzej Przeździęk
Ładowanie...
Powrót do góry