Nie budujesz lojalności. Budujesz nawyk

· Jędrzej Przeździęk

Byłem w marcu na Rzecommerce i słuchałem wystąpienia Ewy Wysockiej o neurobiologii lojalności. Wróciło do mnie teraz, przy okazji zupełnie innej pracy, i to z jednym zdaniem: lojalność to nawyk.

Brzmi banalnie, dopóki nie potraktujesz tego dosłownie. Bo jeśli lojalność jest nawykiem, to przestaje być czymś, co się buduje deklaracjami albo programem punktowym. Nawyki powstają przez powtórzenia, w określonej kolejności, i dokładnie o tej kolejności jest cała Piramida Retencji.

Nawyk to oszczędzanie energii, nie sympatia

Za świadome decyzje odpowiada w mózgu kora przedczołowa. Jest precyzyjna i kosztowna energetycznie, więc mózg unika jej, kiedy tylko może. Kiedy jakaś czynność zostanie powtórzona wystarczająco wiele razy, kontrolę nad nią przejmują struktury odpowiedzialne za automatyzację i od tej pory wykonujemy ją bezrefleksyjnie.

Tak powstaje nawyk i tak wygląda lojalność od strony klienta. To nie jest deklaracja przywiązania, tylko rezygnacja z wybierania. Klient nie porównuje już ofert, bo porównywanie jest męczące, a poprzednie zakupy nie dały mu powodu, żeby zaczynać od nowa.

Z tego wynika coś niewygodnego dla marketingu: nawyku nie da się przyspieszyć komunikatem. Da się go tylko ułatwić albo utrudnić.

Pętla, w której powstaje nawyk

Mechanizm powstawania nawyków opisał Nir Eyal w modelu nazwanym Hook Model. Cykl ma cztery elementy i każdy musi zadziałać, żeby doszło do kolejnego obrotu pętli.

Wyzwalacz to bodziec uruchamiający sekwencję. Bywa zewnętrzny, jak powiadomienie albo mail, albo wewnętrzny, jak zauważenie, że kończy się kawa.

Działanie to czynność wykonana w oczekiwaniu na nagrodę. Im prostsza, tym większa szansa, że w ogóle do niej dojdzie.

Nagroda to powód, dla którego było warto. Działa mocniej, gdy nie jest w pełni przewidywalna.

Inwestycja to wkład klienta w relację: dane, czas, zgromadzone punkty, uzupełniony profil. Sprawia, że kolejny obrót pętli jest dla niego łatwiejszy niż zaczynanie od zera gdzie indziej.

Ewa Wysocka w swoim wystąpieniu zestawiła ten model z taktykami e-commerce i pokazała, dlaczego część z nich nie działa: adresują niewłaściwy element pętli. Mnie ta myśl nie dawała spokoju z innego powodu. Zacząłem sprawdzać, jak te cztery elementy mają się do sześciu poziomów piramidy, i okazało się, że każdy poziom obsługuje inny fragment pętli.

Wyzwalacz: pracuje na nim Produkt, Analityka i Społeczność

Najtańszy wyzwalacz to ten, którego nie musisz wysyłać. Produkt cykliczny generuje go sam: kończy się karma, kończy się krem, kończy się kawa. Klient dostaje sygnał od rzeczywistości, nie od Twojego systemu mailingowego.

Sklep, który sprzedaje produkt bez naturalnego rytmu, musi wyzwalacze kupować. Każdy powrót takiego klienta jest opłacony reklamą albo mailingiem, więc pętla kręci się tylko tak długo, jak długo płacisz za jej napędzanie.

Kiedy już znasz rytm, wchodzi analityka. T2SP mówi, kiedy klient powinien wrócić, więc mówi też, kiedy wysłać wyzwalacz zewnętrzny, żeby trafił w moment, w którym potrzeba faktycznie się pojawia. Wiadomość wysłana za wcześnie jest natrętna, wysłana za późno trafia po tym, jak klient kupił u kogoś innego.

A żeby móc ten wyzwalacz wysłać, musisz mieć czym. To zadanie poziomu Społeczność: własny kanał, newsletter, aplikacja, grupa. Kanał, którego nikt Ci nie wyłączy i za który nie licytujesz się w aukcji.

Działanie: pracuje na nim Doświadczenie

Drugi element pętli jest najprostszy do zrozumienia i najczęściej zaniedbywany. Nawyk powstaje szybciej, gdy czynność jest łatwa, bo mózg oszczędza energię i chętniej automatyzuje to, co go nie męczy.

Każde tarcie w procesie zakupu jest opóźnieniem nawyku. Konieczność ponownego wpisywania danych, koszyk wymagający decyzji, do której klient nie ma cierpliwości, zaskoczenie kosztem dostawy na ostatnim kroku. Nic z tego nie zabija sprzedaży od razu, ale każde z osobna sprawia, że powtórzenie wymaga odrobinę więcej wysiłku.

Doświadczenie po zakupie działa w drugą stronę i jest jeszcze ważniejsze. Awaria na tym etapie nie tylko utrudnia kolejne działanie, ale przerywa całą pętlę, bo zmusza klienta do świadomego myślenia o Twoim sklepie. A świadome myślenie o sklepie zwykle kończy się porównaniem z innym.

Nagroda: pracuje na niej Produkt i Gest

Podstawową nagrodą jest sam produkt. Jeśli spełnia obietnicę, pętla domyka się sama i klient dostaje potwierdzenie, że wybór był dobry. Jeśli nie spełnia, żaden kolejny element nie ma znaczenia, bo nagrody nie było.

Tu wchodzi rzecz, która w modelu Eyala jest kluczowa: nagroda przewidywalna przestaje działać. Stałe pięć procent zniżki po miesiącu staje się elementem cennika, a nie powodem do radości. Mózg uczy się jej i przestaje reagować.

Dlatego Gest jest w tym modelu silniejszy niż rabat, choć kosztuje mniej. Gest jest z definicji nieoczekiwany: ręcznie napisana kartka, drobiazg dołożony do paczki, telefon z pytaniem, czy wszystko działa. Nie da się go przewidzieć, więc nie da się go znudzić. I właśnie dlatego klient o nim opowiada, a o rabacie nie.

Inwestycja: pracuje na niej Społeczność i Lojalizacja

Czwarty element to wszystko, co klient w Ciebie włożył i co straciłby, przechodząc do konkurencji. Zapisane preferencje, historia zamówień, uzupełniony profil, zgromadzone punkty, miejsce w społeczności, w której go znają.

Działają tu dwa mechanizmy naraz. Pierwszy to efekt IKEA: bardziej cenimy rzeczy, w których powstanie sami włożyliśmy wysiłek. Drugi to awersja do straty, opisana przez Kahnemana: utrata boli mocniej, niż cieszy zysk o tej samej wartości.

To jest jedyne miejsce w całej pętli, w którym program lojalnościowy naprawdę pracuje. Punkty i poziomy są formą inwestycji klienta w relację, czymś, co ma do stracenia. Dlatego Lojalizacja jest szóstym poziomem, a nie pierwszym: obsługuje ostatni element pętli, która musi już się kręcić.

Jest też granica, o której warto pamiętać. Jeśli inwestycja zamienia się w poczucie uwięzienia, klient przerywa cykl świadomie. Opisywałem to przy barierach polskiej subskrypcji: klient, który boi się, że nie wyjdzie, nie wchodzi wcale. Program wymagający pilnowania terminów, punktów i regulaminów przestaje być czymś, co klient ma, a staje się czymś, co klient musi.

Kolejność nie jest kwestią gustu

Zobacz, co się dzieje, gdy zaczyna się od końca. Sklep wdraża program lojalnościowy, czyli buduje inwestycję dla klienta, który nie ma jeszcze ani wyzwalacza, ani nagrody. Punkty naliczają się za zakupy, które i tak by się wydarzyły, a nie wydarzają się te, które miały dopiero nadejść. Tak powstaje martwa większość programów.

Albo odwrotny przypadek: sklep pracuje wyłącznie na wyzwalaczach, czyli zwiększa liczbę mailingów. Pętla rusza, klient klika, ale nagroda jest słaba, bo produkt rozczarowuje albo dostawa się spóźnia. Wtedy każdy kolejny wyzwalacz jest coraz mniej skuteczny, bo mózg nauczył się, że po tym bodźcu nie następuje nic dobrego.

Kolejność poziomów w piramidzie nie wynika z estetyki modelu. Wynika z tego, że nie da się zbudować czwartego elementu pętli, kiedy pierwszy nie działa.

Dwa nawyki, które wyglądają tak samo

Na koniec rozróżnienie, które decyduje o wszystkim. Można zbudować nawyk korzystania z produktu i nawyk korzystania z promocji. W statystyce wyglądają identycznie: klient wraca, powracalność rośnie, częstotliwość się zagęszcza.

Różnicę widać dopiero wtedy, gdy przestajesz. Klient z nawykiem produktu wraca, bo skończył mu się krem. Klient z nawykiem promocji wraca, bo dostał kod, a kiedy kodu nie ma, idzie tam, gdzie akurat jest. Pierwszy zbudował pętlę wokół Twojego produktu, drugi wokół Twojego rabatu.

To jest zresztą powód, dla którego poziom Klient jest tak wysoko w kolejności. Łowca okazji nie zbuduje nawyku produktu, bo przyszedł po cenę i to cena jest dla niego nagrodą. Możesz obracać wokół niego całą pętlę i i tak wytrenujesz wyłącznie odruch sprawdzania, czy dziś jest taniej.

A jeśli szukasz momentu, w którym rabat przestaje być mostem do nawyku i staje się samym nawykiem, to jest on policzalny. Frisco ustaliło, że u nich nawyk powstaje po pięciu zamówieniach, i tylko do tego momentu rabatuje agresywnie.


Nie budujesz lojalności. Budujesz nawyk, a nawyk ma cztery elementy i każdy z nich ktoś w Twojej firmie musi obsłużyć. Program lojalnościowy obsługuje jeden, ostatni.

Inspiracją do tego tekstu było wystąpienie Ewy Wysockiej (Tribe47) „Neurobiologia lojalności" na konferencji Rzecommerce w marcu 2026, którego słuchałem na sali. Model Haka pochodzi z książki Nira Eyala „Hooked", w polskim wydaniu „Skuszony". Przypisanie poziomów Piramidy Retencji do elementów pętli nawyku jest moje.

NAJNOWSZE

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

Strategia

Subskrypcja w Polsce rośnie wolniej. Trzy bariery, których nie ma na Zachodzie

Zagraniczne poradniki o subskrypcjach pomijają polską specyfikę. Blik, kontrola klienta i pierwszy miesiąc, na przykładach PsiBufetu i Your KAYA

today
perm_identity Jędrzej Przeździęk
Strategia

Retencję można zajechać własną nadgorliwością

Artykuł gościnny Jakuba Nagórskiego o tym, że retencję psuje się nie tylko niedoborem, ale i nadmiarem. Gdzie leży granica między przypomnieniem a presją.

today
perm_identity Jakub Nagórski
Strategia

Godzina rozmowy o retencji, w której słowo retencja nie pada ani razu

Słuchałem rozmowy z Aleksandrem Wosiem z OSHEE. Słowo retencja nie padło ani razu, a cała rozmowa była o niej. Notatki o rytmie zużycia i T2SP. 

today
perm_identity Jędrzej Przeździęk
O Autorze
Jędrzej Przeździęk

Pomagam e-commerce zarabiać więcej z każdego klienta.

Od ponad 10 lat układam sklepy tak, by klient wracał, dziś jako CMO w OpenGift.pl, wcześniej w Primagran i Paxit. Twórca frameworku Fundamenty Retencji i host podcastu Buduj Ecommerce.

Zdjęcie autora Jędrzej Przeździęk
Ładowanie...
Powrót do góry